Wiadomość o tym, że Grobowiec dla Borysa Dawidowicza Danilo Kiša jest książką oszałamiającą, dotarła do mnie ze sporym opóźnieniem. Przez cztery lata jakie upłynęły od opublikowania nowego tłumaczenia, musiałem niezliczone razy flirtować z okładką w otchłaniach Empiku – jednak powodowany jakąś tajemną i niewytłumaczalną niechęcią przez cztery długie lata książki nie kupiłem, tylko, w końcu, jak to z rzeczami nieuchronnymi bywa, dostałem ją w prezencie.

Nie wiem czy ten zbiór opowiadań, jak chciałby tego na czwartej stronie okładki Krzysztof Varga, jest najpiękniejszą literacko książką przeciwko komunizmowi. „Każdy z zamieszczonych tu fikcyjnych życiorysów oddanych sprawie rewolucjonistów, którzy nagle zostają przez system, któremu wiernie służyli, oskarżeni, zniszczeni, upokorzeni i skazani na zapomnienie, jest najtrafniejszą definicją totalitaryzmu” – kończy ekstatycznie Varga, ja tymczasem czuję się w obowiązku dodać, że się nie zgadzam. Stwierdzenie, że rewolucja pożera własne dzieci, nie jest, przy całym szacunku, tezą nowatorską i choćby nie wiem jak kunsztowne literackie przebranie prawdy, że rewolucjoniści giną na skleconym przez siebie szafocie, nie jest bodaj wyczerpującą definicją totalitaryzmu. Cały wic Grobowca dla Borysa Dawidowicza polega na tym, że Grobowiec dla Borysa Dawidowicza jest o czymś innym.

Przede wszystkim – jest podróżą przez fantasmagoryczne archiwa i gąszcz nieistniejących dokumentów. Pierwszą postacią wszystkich opowiadań jest nieobecny, elegancki, trochę afektowany narrator, który, rozsiadłszy się wygodnie w trzeciej osobie liczby pojedynczej, przegląda pożółkłe gazety, protokoły przesłuchań, miłosną korespondencję, szpera w bibliotekach (bibliotekach Salamanki? bibliotekach Petersburga? bibliotekach po prostu?), zatrzymując się od czasu do czasu na znalezionej między kartkami fotografii. „Wiosną 1912 roku, w wytwornych salonach Petersburga – powiada o tytułowym Borysie Dawidowiczu Danilo Kiš – pojawia się młody inżynier, w jasnym garniturze najnowszej mody, z ciemną orchideą w klapie, w eleganckim kapeluszu, z laską i monoklem.” Trzy strony dalej, zatroskany, dorzuca niedbale – „Oczywista luka występuje tutaj w źródłach, jakimi się posługujemy.” Oczywiste luki zaczynają się mnożyć, a życiorys Borysa Dawidowicza obfitować w sprzeczności i niedopatrzenia – po wybuchu pierwszej wojny światowej odnajdujemy Dawidowicza w okolicach Montpellier z koszykiem dojrzałych owoców w ręku, a jednocześnie zaglądamy mu przez ramię, kiedy czyta Antoniego Labriolę za kratami w Tomsku. Narrator z rozbrajającą szczerością przyznaje:

„W jego życiorysie nie brak danych, z tropu natomiast zbija chronologia. W lutym 1913 roku pojawia się w Baku jako pomocnik palacza na parowozie; we wrześniu tegoż roku wśród przywódców strajku w fabryce tapet w Iwano-Wozniesiensku; w październiku wśród organizatorów demonstracji ulicznych w Petersburgu.”

Przy całej powściągliwości – pomimo skąpego i fundamentalnie przykrego życia erotycznego, Borys ma czarujące życie. Sugeruję – Grobowiec dla Borysa Dawidowicza nie jest to czarna, demaskatorska księga rachująca się ze zbrodniami stalinizmu, ale chwilami niewyraźny palimpsest z rewolucyjnych życiorysów, które kończą się kropką bądź strzałem w głowę. Samo wspomnienie strajku w fabryce tapet i parowozu otwiera przepaście wyobraźni i tak będzie już na każdym zakręcie awanturniczych biografii. Biografii fikcyjnych – narrator delektując się wraz z czytelnikiem nakładaniem kolejnych żyć na poprzednie nie pozwala zapomnieć, że sprawa jest stricte literacka (Chwilami nawet zbyt literacka, Kiš w rzadkich chwilach przegina i ulega, jak powiada klasyk, najbardziej ordynarnej spośród pokus artysty – być geniuszem.) Intencja tekstu nie jest więc demaskatorska – jest jak najbardziej maskatorska. Co ten proceder wnosi do rozumienia totalitaryzmu i sposobu w jaki totalitaryzm obchodzi się z pamięcią i życiorysem, pozostawiam na boku, bo, że tak powiem, kwestia to sążnista.

Zamiast tego warto wspomnieć o nieuchronnych odwołaniach. Danilo Kis był wyznawcą Borgesa, co może, ale nie musi, obrodzić złośliwymi interpretacjami. Kilka oględnych tropów, zanotowanych przez pewnego astronoma, na temat borgesowskiego wpływu u Kisa znalazłem tutaj. Wywiad, w którym wspomina, że po publikacji Grobowca zdał sobie sprawę z okrutnej alternatywy polityka albo literatura – tutaj. W końcu dla wszystkich tych, którzy widzą w książce przedsięwzięcie archiwisty, cytat z Borgesa pojawiający się w książce, niestety nie pamiętam, w którym miejscu – „Erudycja to najnowocześniejsza forma fantastyki.” Jeżeli erudycja to najnowocześniejsza forma fantastyki, to nie ma pewności czy Danilo Kiš cytatu nie zmyślił i czy ja, wierny duchowi Borysa Dawidowicza, nie przemilczałem bądź nie zniekształciłem niektórych przytaczanych fragmentów.

Zapraszam do sprawdzenia.

Danilo Kiš, Grobowiec dla Borysa Dawidowicza, Wydawnictwo Czarne, 2005

Reklamy